Pełnia Księżyca w Znaku Wodnika (12.08.22).


Pełnia Księżyca w Znaku Wodnika

12.08.22


Dzisiaj nad ranem odbyła się Pełnia Księżyca w Znaku Wodnika.


Ta lunacja posiada dosyć istotne znaczenie i wydźwięk, ponieważ aktywuje ona: tranzyt Osi Węzłów Księżycowych (Skorpion/Byk), a także trwającą od ubiegłego roku kwadraturę Saturna z Uranem.


Weźmy pod uwagę, iż cykl Saturna-Urana to długi cykl, który trwa około 45-46 lat, natomiast obecny cykl tychże planet, zakończy się ich koniunkcją w 2032 roku. Obecny i ubiegły rok to okres, w którym wkraczamy w kolejną fazę tego cyklu (7 z 8 faz), a jest to cykl, który kształtuje formy społeczne, administracje państw i ich granice, a także postęp technologiczny.


Księżyc, będąc w koniunkcji z Saturnem w Znaku Wodnika, niejako aktywuje charakter dłuższego cyklu Saturna-Urana.


Napięcie jest wyczuwalne w powietrzu, a to z powodu konwersujących ze sobą punktów/planet, które ustawione są w znakach jakości stałej - tych które podtrzymują energię i które ciężko jest poruszyć.


Ostatnie 2,5 roku obfite było w powszechny stres, niepokój, a także ucisk i nadmierną kontrolę ze strony statusu quo.


Obecna Pełnia Księżyca, zachęca nas do tego, abyśmy zdecydowali się, w jaki sposób możemy ustabilizować swoją własną pozycję w tym szybko zmieniającym się świecie.


Chyba każdy, kto posiada zdrowy rozsądek rozumie już, że działania stosowane przez rządy w celu uspokojenia „zarazy” są nadwymiar niekonieczne, a tak w prawdzie służą one jedynie do wprowadzenia większej kontroli, a także zasiania w społeczeństwie strachu.


Strach jest emocją którą powoduje łatwiejszą podatność na wszelkie negatywnie wpływające na człowieka czynniki zewnętrzne. Dodatkowo strach, pozbawia człowieka nadziei i odwagi do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, a w rezultacie taki człowiek staje się łatwy do kontrolowania.


Strach jest również jednym z pierwszych czynników, które wywołują podatność na wszelkiego rodzaju choroby. Zaraza jest tak naprawdę „zarazą medialną”, czyli sianiem psychologicznego strachu, który powoduje, iż żyjemy w stanie „bez nadziei”, skupiając się hipochondryczne na każdym malutkim problemie.


Choroba w wielu przypadkach najpierw powstaje w naszym umyśle, w naszym sposobie myślenia, które w rezultacie poprzez katalizator, jakim są emocje, urzeczywistnia się w ciele fizycznym.


Dzisiejsza Pełnia zachęca nas do spojrzenia w obiektywny sposób na swoje własne życie.


Zastanówmy się przez chwilę, czy chcemy żyć w ciągłym strachu o jutro, czy może weźmiemy się w garść i wyciśniemy jak najwięcej ze świata, takiego, jaki jest obecnie.


Wydaje mi się, że najważniejszym zadaniem każdego człowieka jest odwrócenie sposobu, w jaki podejmuje on swoje decyzje, a także, w jaki sposób używa on swojej własnej woli.


Możemy całe życie być smagani pływami i wiatrami kolektywu, być ofiarami trendów, chwilowej mody, czy też tego, co jest obecnie „na topie”. W ten sposób nie rozwiniemy się zbyt bardzo, a będziemy jedynie podążali za innymi, będąc zdominowanym przez świadomość stadną.


Ale możemy być również tymi, którzy nie boją się być inni, nie boją się realizować swoich własnych pomysłów i idei, nawet jeżeli są one na przekór wszystkim dookoła.


I nie mówię tutaj o fałszywie panującej „indywidualizacji” w postaci przynależności do mniejszości społecznych – to nadal jest podążanie za trendami...


Indywiduacja, czyli inaczej podążanie za energią Urana i Wodnika, jest ruchem „do wewnątrz” - indywidualiści, którzy zmienią świat powstają z realizowania samych siebie, rzadko kiedy wywodzą się z jakiejś sprecyzowanej grupy społecznej.


Czasami warto ryzykować, aby móc być sobą, bo tylko bycie sobą jest tym, czego nie może zabrać nam świat. Zwłaszcza teraz, potrzebujemy odwagi, aby stanąć naprzeciw coraz to silniejszej presji do podporządkowania się…


I tego życzę sobie i wszystkim innym, którzy wkroczyli na ścieżkę samoaktualizacji!