Sezon Panny. Dążąc do doskonałości.



Jesteśmy obecnie w sezonie Panny, energii, która związana jest z samodoskonaleniem, a tym samym dążeniem do perfekcji w swoim własnym życiu. Dzięki archetypowi Panny możemy ulepszać swoje codzienne życie i codzienną rutynę, a tym samym dążyć do swojej wizji świetności.


Archetyp Panny włada procesem, jakim jest wewnętrzna introspekcja, która pomaga nam dostosować się do otoczenia. Dzięki władztwie Merkurego nad archetypem Panny możemy zaobserwować w swoim życiu szczegóły, które odbiegają od swojej własnej, potencjalnej świetności.


Proces analizowania siebie samego, często wiąże się z samokrytyką, która jest niezbędna do tego, aby móc podjąć produktywne działania w celu ulepszenia swojego życia. W krytycznym sposobie myślenia istnieje jednak problem, który może być wywołany nadmiarem bądź niedostatkiem samokrytyki.


Gdy jesteśmy dla siebie zbytnio krytyczni bądź zbyt wrażliwie przyjmujemy krytykę płynącą z otoczenia, powoduje to zamknięcie się w sobie, a tym samym pojawienie się wewnętrznej pustki i poczucia maleńkości w stosunku do wizerunku perfekcji, jaki sobie obraliśmy.


Z drugiej zaś strony, gdy nasza samokrytyka jest niewystarczająca, istnieje ryzyko, że odpłyniemy zupełnie w życie w iluzji, pozbawione ugruntowania i twardego stąpania po ziemi, co w rezultacie zasłania nam elementy życia wymagające poprawy.


Archetyp Panny działa poprzez wytworzenie kryzysu, czyli sytuacji, w której dochodzi do nas szok związany z tym, że nie żyjemy wedle tego jak mogłaby żyć nasza lepsza wersja samego siebie.


Generacja osób urodzonych w latach 1957-1972, gdy Pluton przebywał w Znaku Panny, posiada w sobie duchowe lekcje związane z okiełznaniem swojej krytyki (zarówno w stosunku do siebie, jak i do innych). Owa generacja uczy się tego co oznacza doskonałość i perfekcja, często próbując sprostać poprzeczce wyznaczonej ponad ludzkie miary.


Archetyp Panny i jego działanie w obecnych czasach jest zniekształcone za sprawą ukazania masom ludzi wizerunku Boga/Stwórcy/Źródła jako bytu perfekcyjnego, który nie wymaga doskonalenia siebie. Historia ukazała nam, jak religia wpłynęła na kolektywną psychikę ludzką. Wierzenia tj. ascetyzm, masochizm lub umartwianie się w celu uznania wyższości Boga, spowodowały skazę na kolektywnej psychice ludzkiej, przedstawiając człowieka jako istotę niegodną poznania Boga. Za wszelki przejaw cielesności i korzystania z aspektu seksualności człowieka, który jest czymś zupełnie naturalnym, czekała nas kara i wykluczenie z potencjalnego wniebowstąpienia. Związane jest to z faktem, że Panna to archetyp yin, żywiołu ziemi, silnie nakierowany na cielesność.


Wpływ przeszłości powoduje, że przekonania te są w nas głęboko zakorzenione i powodują fałszywe poczucie winy, za którą musimy z jakiegoś powodu pokutować.


Polaryzacją Panny są Ryby, natomiast oś owych znaków symbolizuje oddanie się służbie czemuś innemu niż sobie, np. bliźniemu, społeczeństwu lub Bogu/Stwórcy. Symbolika Ryb reprezentuje to, co jest niezrozumiałe dla człowieka, to co wybiega poza fizyczność, ale czujemy tego istnienie, czyli wszelaką boskość.


Zastanówmy się, dlaczego proces ulepszania siebie samego często odbywa się poprzez poczucie niższości, poprzez zbytnią samokrytykę, poczucie bycia „do bani”…


Dlaczego często, gdy chcemy stać się lepsi, najpierw pojawia się w nas poczucie bycia gorszym?


Dlaczego ucząc kogoś krytykujemy go, karcąc za to co jest złe, zamiast skupiać się na tym, co jest prawidłowe?


Czy zamiast żyć w strachu przed Bogiem i byciem przez niego osądzonym, nie lepiej jest żyć w duchu wzajemnego zrozumienia i wierze w to, że Bóg chce naszego dobra i rozwoju?


Aby wejść na drogę duchowego rozwoju, musimy wybaczyć sobie wszelkie niedociągnięcia i brak perfekcji, a przede zaobserwować czy nie operuje w nas psychologia bycia ofiarą.


Prawdziwe i naturalne znaczenie Archetypu Panny, rozumie, że życie samo w sobie, jest procesem dążenia do perfekcji, której oblicze nie jest stanem spoczynku. Każdy z nas urodził się w świecie, w którym już wcześniej trwały i zachodziły procesy tworzenia, ale w których nadal możemy czynnie uczestniczyć.


Można porównać to do rzeki, która nieustannie płynie w kierunku świetności, do której możemy wskoczyć i pomóc jej nabierać tempa.


Życie jest o wiele słodsze, gdy każdego dnia krok po kroku chcemy stawać się lepszym, bez strachu przed skarceniem i karą za niepowodzenia. Wcale nie jesteśmy oddzieleni od tego, co nas stworzyło, tak jak było nam to wmawiane przez lata. Separacja od Boga/Źródła to jedynie złudzenie.


Moc, jaka stworzyła każdego z nas chce abyśmy wrócili tam skąd przybliśmy, pełni nowych doświadczeń i siły, a także zrozumienia czym jest życie, którego wyznacznikiem jest natura, a nie wierzenia wytworzone przez człowieka.


Każdy z nas jest w sobie perfekcyjny, ale ma możliwość stania się jeszcze lepszym za sprawą wolnej woli.


Moc pomyślności!