Czym jest Karma?


Często spotykamy się z pojęciem „karmy”, słyszymy, że czyjeś nieszczęście musi być spowodowane „złą karmą”.

Jest to zupełnie nieporozumienie, ponieważ „prawo karmy” to prawo, które istniało jeszcze przed przyjściem człowieka na ten świat, dlatego nie jest ono stosowane w kontekście wynagradzania i karcenia.

Karma to inaczej prawo akcji i reakcji. Każde działanie, intencja, bądź zamiar niesie za sobą konsekwencję. To jedynie nasza subiektywna perspektywa i wewnętrzny kompas moralny decyduje czy rezultaty, jakie otrzymujemy w naszym życie należeć będą do pozytywnych lub negatywnych.

Jesteśmy przystosowani do wizerunku Boga, jako która istoty jest wielka i niepowstrzymana. Zakorzenione w nas przekonania religijne, podświadomie powodują, że boimy się Boga, czujemy do niego respekt spowodowany tym, że może on nas skarcić za złe czyny. Zastanówmy się…

Jaki Bóg może skłaniać nas do grzechu, a później sprawiać, że przez całe życie pokutujemy za to?

Czy nie przypomina to przypadkiem sadyzmu?

Problemem wierzeń i religii, które są obecnie dostępne do wyboru jest to, że wszystkie zakorzenione są w przekonaniach patriarchalnych (Południowy Węzeł Plutona jest od setek lat w znaku Koziorożca). Postać Boga prezentowana jest często jako postać męska, która jest sroga i władcza, która rzuca nam pod nogi nieszczęścia, a następnie wymaga od nas pokory. Już od momentu narodzin, wmawiane nam jest, że po śmierci pójdziemy tam, gdzie jest dobrze – niebo, lub tam, gdzie jest źle – piekło. Często również nieszczęścia niezależne od nas podciągane są pod „wolę Boga” bądź złą karmę. No właśnie… to jak to jest z tą karmą?

Karma, czyli prawo akcji i reakcji, nie powinno być rozpatrywane z religijnego punktu widzenia, a tym bardziej nie powinniśmy bać się tego pojęcia.

Bóg tak naprawdę nie musi być kojarzony z postacią męską, jak to ma obecnie miejsce, ponieważ istota, która nas stworzyła nie jest związana ze światem dualizmu, w którym wszystko jest czarne lub białe.

Bóg/Bogini przede wszystkim chce naszego dobra i rozwoju, dlatego też obdarzeni jesteśmy wolną wolą i możliwością podejmowania decyzji, które zawarte są na poziomie duchowym.

Każda dusza, aby poznać naturę tego, co jest prawdziwe i nieprawdziwe, musi przejść przez szereg wydarzeń związanych z samopoznaniem siebie. Na całokształt życia nie składają się jedynie pozytywne wydarzenia, ponieważ światło może istnieć jedynie, wtedy gdy istnieje również ciemność - tym jest świat dualizmu, którym jest Ziemia.

Tak samo dzieje się z dniem i nocą, z życiem i umieraniem, ze spaniem i budzeniem się.

Karma to nic innego jak poznanie życia z obydwu punktów widzenia, zarówno z punktu widzenia ofiary, jak i punktu widzenia kata. Aby doznać i w pełni doświadczyć tego, czym jest cud życia, często na swojej drodze odgrywać będziemy obydwie role, ponieważ życie posiada swoje jasne, jak i ciemne strony, a bez poznania obydwu perspektyw czulibyśmy niedosyt doświadczenia.

Bóg/Bogini nie jest bytem, który nas każe, ale chce naszego dobra i zrozumienia życia. Gdybyśmy nie spróbowali wszystkich możliwości, jakie posiadamy na Ziemi, nie bylibyśmy w stanie rozwijać się duchowo, ponieważ zawsze zostałoby jakieś niespełnione ziemskie pragnienie, które czekałoby na realizację.

Dopiero gdy poznamy na własnej skórze, jak to jest być po obydwu stronach danego problemu, zaczynamy rozumieć swoją własną naturę, a przede wszystkim świat dualizmu przestaje na nas wpływać, ponieważ rozumiemy, że jesteśmy jednością z Bogiem/Boginią. Dusza uczy się poprzez swoje doświadczenie, dlatego też musimy „wyczerpać pragnienia" jakie posiada nasza dusza. W miarę upływu czasu i cyklu inkarnacji, zdobywamy wiedzę na temat świata dualizmu i czerpiemy mądrość, która pochodzi z "przeżycia" czegoś.

Jest to naturalny porządek, który nierozłącznie związany jest ewolucją, dzięki której zmienia się nasz wewnętrzny stosunek Ego do Duszy.

Karma to nic innego jak napęd, który powoduje, że możemy doświadczyć życia z każdej strony.

Gdyby tak nie było, ciągle czulibyśmy niedosyt związany z brakiem realizacji jakiegoś z pragnień duszy i pewnie nigdy nie zwrócilibyśmy naszej uwagi w stronę Boga/Bogini. Dlatego też, pojęcia karmy nie należy rozpatrywać jako czegoś dobrego bądź złego, ale raczej jako konieczności, która służy naszej ewolucji.

Najciekawsze jest to, że błędnie rozumiana „karma" jako kara, często przywoływana jest w momentach nieszczęścia, że niby nie mamy na to wpływu, ale sukces i szczęście to już lubimy przypisywać sobie samym...

Widocznie taka jest natura człowieka, który wychowany jest w patriarchalnych przekonaniach...

Miłego weekendu!